mamablizniacza

mamablizniacza

niedziela, 21 września 2014

Cartagena, Hiszpania

Cartagena położona w rejonie Murcja w południowo-wschodniej części Hiszpanii nad samym Morzem Śródziemnym.
To jedno z tych miejsc gdzie czujesz, że mogłabyś tam zamieszkać. Porzucić wszystko i zostać tak po prostu. Miejsce dość tłoczne, ale cudne no! Wszystko tam cudne i ludzie w koło i knajpki i małe uliczki i port i wyprawa statkiem i góry i upał.
Cartagena skradła nasze serca. Jedynie spory sierpniowy upał oraz dwójka 5 latków powstrzymała nas od zobaczenia każdego zakątka i każdego muzeum.
Nasze chłopaki są w muzeach jak dwa tajfuny: wpadną i wypadną.
Jedynym miejscem do którego zdecydowaliśmy się pójść był teatr rzymski. Wejście dla 4 osobowej rodziny (bilet rodzinny) 20 euro.








Trochę migawek z Cartageny












Rejs(rodzinny bilet na rejs statkiem 20 euro).




















W samej Cartagenie mnóstwo punktów informacyjnych. Młodzi ludzie bardzo dobrze mówią po angielsku. Wręczają mapy miasta oraz rozpiskę i cennik wejściówek. Bardzo dużo jest łączonych biletów i mozna trochę zaoszczędzić. Będąc w okolicach Murci czy Mar Menor zdecydowanie warto wybrać się do Cartageny. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się tam wrócić.

niedziela, 7 września 2014

Chartres, Francja

Naszą wakacyjną wyprawę rozpoczeliśmy od podróży samochodem w stronę Folkestone. Przekroczyliśmy granicę angielsko-francuską w Chunnel Tunnel. Bardzo sprawnie i bardzo szybko(40min i po sprawie). Udało nam się płynnie dojechać na południe UK i wpuszczono nas 2h wcześniej na pociąg. Była to super wiadomość bo oznaczało to, że będziemy mieli więcej czasu w Chartres. Koło 12:30 byliśmy już we Francji.
Do samego Chartres droga upływała na podziwianiu widoków za oknem samochodu. Chłopcy trochę się zdrzemneli. Był dość ciepły letni dzień. Pierwsze na co zwróciliśmy uwagę to to, że domy mają piękne okiennice i mają zupełnie inny klimat niż domy w UK. Wioski przez które przejeżdżaliśmy były niezwykle urokliwe, ale też nieludzko!!puste!!!. Nie wiem dlaczego ludzie we Francji w ogóle nie spacerują w tych wioskach. Tak jakby życia ani ludzi tam nie było.
Późnym popołudniem dojechaliśmy do Chartres i ulokowaliśmy się w hotelu. Następnie ruszyliśmy na zwiedzanie gotyckiej katedry (Cathédrale Notre-Dame de Chartres). 
Tutaj można coś o niej poczytać.
Udało nam się bo właśnie skończyła się Msza Św i można było zwiedzać katedrę przy niezwykłej muzyce organowej. Potęgowało to klimat.

















Tego dnia przejechaliśmy 810km :)
Następnego dnia z rana ruszyliśmy do Oloron-Sainte-Marie -705km
Trzeciego dnia ruszyliśmy przez Pireneje, Huesca-Zaragoza do naszego docelowego miejsca nad Mar Menor, Los Narejos. Przejechaliśmy wtedy 780km.
W sumie przez 3 dni przejechaliśmy 2300km. Jechaliśmy tylko w ciągu dnia i zatrzymaliśmy się na 2 noclegi w hotelach.(w Chartres i Oloron-Sainte-Marie)
Mamy to szczęście, że chłopaki bardzo dobrze znoszą długie jazdy w samochodzie. Mogą przejechać w ciągu dnia 4-5h bez zatrzymywania się.
W samochodzie gadają, śpiewają, słuchają audiobooków, czytają, rysują lub po prostu podziwiają widoki za oknem. Specjalnie na tę podróż kupiliśmy tablet aby puszczać bajki timkom. Myśleliśmy, że taka długa trasa 3 dni pod rząd będzie dość ciężka dla nich. W sumie oglądneli dosłownie 10min trzeciego dnia i kazali wyłączyć bo im się nie chce oglądać:). W drodze powrotnej nie oglądali w ogóle.
Zdecydowaliśmy się jechać w ciągu dnia aby też trochę zobaczyć różnych rzeczy po drodze. Nocą już niestety nie da się za wiele zobaczyć. Mąż też pewniej czuje się jadąc za dnia niż nocą.






Następny post będzie najprawdopodobniej o Cartagenie w której jesteśmy mocno zakochani:)